Przedszkole nr 10 w Malborku
Strona głowna  /  BAJKI O MALBORKU
BAJKI O MALBORKU

BAJKI LAUREATÓW WYBRANE PRZEZ DZIECI cz.2

 

Dziwne lustro Krzyżaków

           Dawno, dawno temu w malborskim zamku Krzyżacy bardzo lubili chodzić po zapomnianych komnatach, towarzyszył im przy tym rudy kot. Pewnego razu kot zaczął miałczeć przy czerwonych drzwiach, więc Krzyżacy sprawdzili komnatę i znaleźli w niej  piękną starą szafę.                                                                                                                                  Szafa była zamknięta na mocną żelazną kłódkę. Jeden z Krzyżaków wpadł na pomysł, żeby zanieść tę szafę do kowala.                                                                                                            Kowal rozbił kłódkę i zobaczył piękne lustro ze złotą ramą. Stanął przed lustrem zobaczył w lustrze siebie za dwadzieścia lat. Wtedy od razu zaproponował Krzyżakom, że odkupi lustro. Krzyżacy nie wiedzieli o mocy lustra, więc je sprzedali. Kowal powiesił je w swojej kuźni za zasłoną. Tymczasem jeden z Krzyżaków wrócił do kuźni, aby zamówić nowy miecz. Wszedł i szukając kowala, zajrzał za zasłonę. Wtedy on również zobaczył swoje odbicie za dwadzieścia lat. Wystraszył się samego siebie i dopiero po chwili dotarło do niego, co widział.

Oczywiście próbował odkupić lustro, ale kowal nie zgodził się i zdecydowanym głosem kazał Krzyżakowi wyjść. Krzyżak w nocy zakradł się i ukradł lustro. Powiesił je w swojej komnacie. Niestety nie udało mu się długo utrzymać w tajemnicy czarodziejskiego lustra, jego kolega zauważył je i wykradł, tak samo jak on wykradł je kowalowi. Inni Krzyżacy próbowali je również ukraść i razem się okradali, a w końcu jeden z Krzyżaków zgłosił to Wielkiemu Mistrzowi.          

A on kazał przynieść je do swojej komnaty, niestety sam nie odważył się spojrzeć w lustro. Każdy chciał mieć to zwierciadło, więc wpadł Mistrz na pomysł i ogłosił, że pozwoli, aby każdy mógł zobaczyć się w lustrze za niewielką opłatą. Rano zrobiła się kolejka.

Pewnego dnia jeden Krzyżak podszedł do lustra i nic nie zobaczył, było puste,  jakby nie istniał, zdenerwował się i zażądał zwrotu pieniędzy, wszyscy byli zdziwieni, ponieważ lustro nie pokazywało jednego Krzyżaka.      Kowal gdy to usłyszał powiedział, że może Krzyżak umrze w ciągu dwudziestu lat, lecz nikt w to nie wierzył. Rok później kolejny krzyżak nie zobaczył swojego odbicia, potem kolejni,    a kowal upierał się przy swoim, że prawdopodobnie nie będą już żyć, ale wciąż nikt mu nie wierzył.  Kolejnego dnia jeden z Krzyżaków zauważył, że z tyłu na lustrze znajduje się jakieś miejsce,  jakby na zegarek. Krzyżacy pomyśleli, że może ten zegarek jest w opuszczonych komnatach. Ruszyły poszukiwania, lecz szukali na darmo. Pewnego dnia wieczorem pewien rybak poszedł na ryby i wyłowił złoty zegar, sprzedał go Krzyżakom, a oni zanieśli go do Mistrza. Spróbowali wcisnąć zegar w wyznaczone miejsce,  ale nie wchodził, po chwili nagle zegar wpasował się w  lustro, a Krzyżacy zobaczyli siebie za dziesięć lat. Spróbowali więc zmienić godzinę na zegarku, ale okazało się, że godzina to rok, a wtedy pomyśleli, żeby ustawić czas za 30 lat. Większość Krzyżaków nic nie widziało, a część tak: jeden Krzyżak zobaczył siebie, ale nie miał oka, tylko opaskę jak pirat, a Krzyżacy śmiali się z niego. Drugi Krzyżak nie miał nogi, wszyscy dziwili się czy to prawda. Kowal powiedział, żeby nigdy nie sprzedawać lustra nawet za górę złota.    I tak lustro umieszczono w komnacie gdzie było odwiedzane każdego dnia.      Pewnego wieczoru do zamku przyjechał bogaty pan. Chciał on zobaczyć siebie za czterdzieści lat.  I tak się stało. Wszyscy mu zazdrościli. Zapłacił mnóstwo złota za pozwolenie na wykonanie portretu jego odbicia za czterdzieści lat z lustra.    Pewnego dnia rybak zgłosił, że wielka ryba straszy w rzece Nogat. Krzyżacy wpadli na pomysł, żeby przestraszyć rybę jej odbiciem za dziesięć lat i tak też zrobili. Ryba uciekła, a gdy uciekała, wpadła w sieć rybaków. Mistrz ogłosił ucztę i razem z krzyżakami spożywali wielką rybę i wtedy przyszedł kucharz, który kroił rybę. Znalazł on dziwny złoty przycisk. Mistrz, oglądając przycisk wpadł na pomysł, żeby zobaczyć jeszcze raz lustro i czy nie ma innych otworów, na przykład na guzik. Okazało się, że są jeszcze dwa miejsca, a w jednym idealnie mieści się guzik i wtedy Mistrz odważył się spojrzeć do lustra. Mistrz zobaczył jakiegoś chłopczyka, którego nie ma na świecie, i pomyślał, że to może być on po śmierci, tak jakby w drugim życiu. Wtedy zrozumiał słowa kowala. W tle zauważył, że widać jego zamek, ale zniszczony, z flagami wroga. Wtedy kazał wzmocnić obronę zamku i przygotować się do walki.

Przez rok nic się nie działo, lecz wiosną do zamku zbliżało się wojsko wroga. Dzięki przewidywaniom Mistrza natknęli się na ukryte straże, które zatrzymały atakujących.    Dzięki temu Mistrz uratował siebie i wszystkich poddanych. Wielki Mistrz dożył sędziwego wieku, natomiast lustro zajęło najważniejsze miejsce na zamku.

Radosław Proc

 

 

 

_________________________________________________________________________

                                                                                                                

Nieznośny skrzat

 

       Od kiedy tylko jestem w stanie sięgnąć pamięcią, nasz malborski zamek krzyżacki zamieszkiwały najróżniejsze duszki, chochliki, skrzaty i krasnoludki. Nigdy nie sprawiały one większych problemów, były wręcz najlepszą zabawą i uciechą dla kolejnych wielkich mistrzów oraz ich rycerzy. Zabawiały braci zakonnych i ich gości na ucztach oraz zgromadzeniach. Fakt, że często płatały figle, ale były to raczej małe psotki, niekrzywdzące mieszkańców zamku, a jedynie urozmaicające ich codzienne życie. Z tych powodów lubiane stworzonka zawsze dostawały smakowite przysmaki i wiodły na zamku iście królewskie życie.

      Sytuacja ta uległa zmianie, kiedy władzę w zakonie przejął wielki mistrz Urlich von Jungingen. Napotkał on na swojej drodze wyjątkowo nieznośnego i psotliwego skrzata. Początkowe figle chochlika nie czyniły żadnej szkody, jednak po pewnym czasie, gdy skrzat zorientował się, że wszyscy go lubią, karmią i rozpieszczają, pomyślał, że wszystko mu wolno i zaczął posuwać się do coraz odważniejszych kawałów. Najpierw uprzykrzał codzienne życie braciom zakonnym. Chował ich płaszcze, miecze i buty, a gdy pytano go gdzie podziały się rzeczy, odpowiadał, że z pewnością pożarł je smok. Chochlik zakradał się w nocy do rycerskich komnat i to przybijał papucie braci do podłogi, a to smarował ich nosy masłem, a to montował im nad drzwiami wiadra z wodą. Po pewnym czasie zdenerwowani rycerze postanowili donieść o wybrykach skrzata mistrzowi zakonu. Wielki mistrz, wysłuchawszy uważnie swoich poddanych, kazał wezwać urwipołcia do siebie. Skarcił go i zagroził, że jeśli nie zaprzestanie swoich figli, wyrzuci go z zamku. Skrzat nie za bardzo się tym przejął. Wiedział, że mistrz lubi go na tyle, aby nie kazać mu wynosić się z malborskiej twierdzy. Obiecał mu jednak, że będzie grzeczny. Przez kilka kolejnych dni malec zachowywał się naprawdę dobrze. Wszyscy uwierzyli, że przestraszył się on mistrza i naprawdę zaprzestał swoich psot. Uśpiło to czujność zakonu na tyle, aby nie przewidzieć nadchodzących zdarzeń. Pewnego dnia do zakonu mieli zawitać bardzo ważni, zagraniczni  goście mistrza Urlicha. Chochlika od samego rana nigdzie nie było widać, ale na zamku panowały przygotowania do wizyty, więc nikt się tym specjalnie nie przejął. Po południu, kiedy powóz wiozący gości stanął przed bramą wjazdową, rycerze już chcieli ją otwierać, gdy nagle z góry prosto na biednego woźnicę wylał się kubeł smoły. Na całym zamku podniósł się krzyk. Wiedziano, że to sprawka małego urwisa, dlatego też szukano go po całej twierdzy, aby wielki mistrz mógł rozkazać mu wyniesienie się z zamku. Jednakże chochlik tak się zaszył, że do wieczora nie było go widać. Kiedy dzień chylił się już ku końcowi, a goście mieli odjeżdżać, księżna, którą gościł wielki mistrz, zawołała:

–  Dziecko! Dziecko! Huśta się na nosie Najświętszej Panienki!  

Bracia i mistrz już wiedzieli, że to nie żadne dziecko, a mały urwipołeć, któremu znowu zachciało się psot. Urlich von Jungingen wyszedł z zamku i poszedł pod wieżę, na której stała figura Maryi Panny. Zaczął krzyczeć na skrzata i rozkazywać mu natychmiastowe zejście z góry, gdy chochlik zaczął chichotać i niechcący puścił figurę, urywając przy tym jej nos, i spadł do fosy. Rycerze natychmiast wyciągnęli trzymającego w ręku nos Najświętszej

Panienki urwisa z wody, a wielki mistrz kazał mu się wynosić.

Jednak skrzat tak łatwo nie dał się wypędzić. Całymi dniami biegał po zamku i płatał kolejne figle. Rycerze mieli już serdecznie dość obecności chochlika i pewnego dnia jeden z nich wpadł na pomysł, aby poprosić o pomoc w pozbyciu się skrzata czarodzieja, zamieszkującego w małym domku przy drodze prowadzącej z Malborka do Sztumu.

Czarnoksiężnik już nazajutrz przybył do zamku. Szczegółowo badał wszystkie komnaty, by znaleźć coś, co pomogłoby braciom pozbyć się problemu. W końcu w jednej z wież zamku wysokiego odnalazł relikt w postaci starej książki. Od razu poznał, że należy on do skrzata. Każde bowiem stworzenie, jakie kiedykolwiek zamieszkiwało zamek, związywało się z jakimś starym przedmiotem, który trzymał je w zamku i był czymś w rodzaju dzisiejszej ulubionej maskotki. Czarodziej polecił, że aby wypędzić skrzata, należy wyrzucić artefakt z zamku. Tak więc zaraz po odjeździe maga wielki mistrz poszedł nad Nogat i wrzucił w jego wody starą książkę chochlika. Następnego ranka skrzata już nie było. Początkowo rycerze cieszyli się ze spokoju, lecz już pod koniec dnia zaczęła im doskwierać samotność. Na zamku zrobiło się cicho i pusto. Mimo wszystko nawet wielkiemu mistrzowi brakowało  wesołego urwipołcia. Dlatego też, kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, Urlich von Jungingen udał się nad rzekę, gdzie, jak się spodziewał, zastał skrzata, siedzącego nad brzegiem z ociekającą wodą książką w ręku. Przygnębionego, mokrego i wyraźnie złego na siebie. Gdy tylko malec zobaczył mistrza, natychmiast zaczął go przepraszać i błagać o powrót do zamku. Władca, który szczerze stęsknił się za skrzatem, pozwolił mu na to, pod warunkiem, że jego figle będą niewinne i nieszkodliwe jak na początku. Skrzat krzyknął uradowany, obiecał mistrzowi poprawę, przytulił się do jego nóg i razem wrócili do zamku.

         Tym razem urwisek dotrzymał obietnicy i tak jak to kiedyś bywało wiódł szczęśliwe życie wśród rycerzy, których codziennie zabawiał i przez jakiś czas wciąż przepraszał za swoje zachowanie.

Martyna Koper

 

_________________________________________________________________________

Bajka o Stanisławie i Łucji

          

           Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami była sobie przepiękna kraina, którą nazywano Malborkiem. Przez krainę płynęła wielka i niebezpieczna rzeka Nogat, której brzegi porastały ogromne tataraki. Na wodzie unosiły się białe lilie wodne i duże, zielone liście, na których wygrzewały się leniwe żaby. Między kwiatami pływały dostojne łabędzie i krzykliwe kaczki. Na prawym brzegu Nagatu stał największy na całym świecie zamek, który miał tyle komnat i korytarzy, że nikt nie był w stanie tego policzyć. W każdej sali były ogromne okna, przez które można było spoglądać na spokojnie płynący Nogat. Dookoła pałacu rozciągały się cudowne ogrody, w których rosło mnóstwo różnych drzew, dzikich krzewów i bajecznie kolorowych kwiatów. Po soczyście zielonych łąkach kicały małe, szare zajączki i biegały młode, zwinne sarenki.                                                                                  W zamku mieszkała rodzina królewska, składająca się z króla, królowej oraz ich dzieci  –  księżniczki Łucji i księcia Stanisława. Król był bardzo wysokim  i szczupłym mężczyzną. Miał długą, ciemna brodę i wielkie wąsy. Na głowie nosił błyszczącą, złotą koronę, a w ręku trzymał berło. Królowa była piękną i delikatną kobietą. Zawsze nosiła długie, bogato zdobione suknie, a we włosy wpinała diadem. Książę Stanisław, nazywany Stasiem, był żywym i mądrym chłopcem, który opiekował się młodszą siostrą. Łucja natomiast była małą, niewinną dziewczynką, która bardzo lubiła śpiewać.  Rodzeństwo spędzało całe dnie na zabawie w ogrodach lub salach zamkowych. Obowiązywał tylko jeden bardzo ważny zakaz. Dzieciom nie wolno było zbliżać się do brzegów rzeki, ponieważ w jej wodach żył przerażający potwór, którego  nazwano Krzyżakiem, gdyż łuski na jego grzbiecie układały się w kształt krzyża. Zwierzę miało trzy głowy, wielkie ślepia i ostre zęby. Wszyscy w Malborku bali się bestii. Rycerze próbowali zgładzić potwora, jednak żadna z prób się nie powiodła.                                                                                                                                                                                                         Pewnego dnia dzieci złamały zakaz rodziców i wybiegły z ogrodów zamkowych, żeby pobawić się nad Nogatem. Nagle z gęstych tataraków wyłonił się straszny Krzyżak i porwał małą, bezbronną Łucję. Rozległ się głośny krzyk Stasia. Przerażony chłopiec pobiegł do zamku i opowiedział o wszystkim rodzicom. Niestety, mimo długich poszukiwań, nie udało się odnaleźć księżniczki. W królestwie zapanowała żałoba, a książę Stanisław nie mógł pogodzić się ze stratą siostrzyczki, którą bardzo kochał i za którą tęsknił.                                                                                                                                                                        Którejś nocy książę wymknął się ze swojej komnaty i udał się do ogrodu. W pewnym momencie usłyszał cichutki, dziewczęcy śpiew, dobiegający znad rzeki. Postanowił sprawdzić, kto tak pięknie śpiewa. Nad Nogatem na kamieniu siedziała prześliczna rusałka. Była niewielka i delikatna. Miała drobniutkie ciało i bardzo długie, jasne włosy. Książę zapytał, kim jest i co robi sama w środku nocy. Maleńka istota odpowiedziała Stanisławowi, że jest bardzo nieszczęśliwa, ponieważ straszny potwór więzi ją w podwodnej grocie. Pozwala jej wpływać na brzeg , tylko kiedy jest ciemno. Przed pojawieniem się pierwszych promieni słońca musi wracać pod wodę. Jeżeli tego nie uczyni, blask słońca ją zabije. Chłopcu zrobiło się żal małej nimfy. Nie chciał, żeby była samotna i obiecał, że będzie przychodził nocami nad rzekę, żeby dotrzymać jej towarzystwa. Jak postanowił, tak i uczynił. Odwiedzał smutną istotkę, kiedy tylko mógł i bardzo się z nią zaprzyjaźnił.                                                                                                                                                                                         Jednej nocy postanowił, że zabierze rusałkę do zamku i pokaże jej, jak wygląda jego życie. Niestety nie było to łatwe, gdyż rusałka miała przywiązany do stopy sznur spleciony z rzecznej trawy, którego drugi koniec trzymał w paszczy okrutny stwór. Książę znalazł na brzegu rzeki ostry kamień, za pomocą którego udało mu się przeciąć linę. Przyjaciele pobiegli do zamku i po cichu weszli do komnaty Stasia. Było tam mnóstwo zabawek, gier i książek. Wodna dziewczynka była zachwycona. Spędzili całą noc na zabawie. Książę opowiedział przyjaciółce historię swojej siostry i bardzo posmutniał. Ciągle za nią bardzo tęsknił. Nimfa starała się pocieszyć chłopca, jak tylko potrafiła. Nie zauważyła, że zaczyna świtać i powinna już wracać. Nagle przez ogromne okna do komnaty malborskiego zamku wpadły pierwsze promienie słońca, które oświetliły rusałkę. Sala zamigotała milionem jasnych światełek. Panna wodna oderwała się od podłogi, zawirowała w powietrzu i upadła nieruchomo na łóżko. Przestraszony książę podbiegł do niej, myśląc, że słońce zabiło przyjaciółkę. Okazało się, że na łóżku zamiast nimfy leży jego malutka siostra Łucja. Promienie słoneczne zdjęły z niej zaklęcie, rzucone przez potwora Krzyżaka. Dziewczynka otworzyła oczy i z radością rzuciła się bratu w ramiona. W tej samej chwili dało się słyszeć wielki huk. Dzieci wyjrzały przez okno. To rzeczny potwór pękł ze złości, kiedy zorientował się, że księżniczka uwolniła się i odzyskała swoją dawną postać.                                                                                                                            Od tej chwili w królestwie i całym Malborku zapanowała wielka radość. Król wyprawił wspaniałą ucztę dla wszystkich mieszkańców. Świętowano przez siedem dni i siedem nocy. Nigdy więcej żaden potwór nie zamieszkał w wodach Nogatu.

 Kacper Kubic

         

    

__________________________________________________________________________________________________

Bajka o Malborku

 

           Dawno, dawno temu, za górami, za lasami w Malborku w rzece Nogat, żyła wielka Żaba, która miała dużo czasu wolnego. Bardzo uwielbiała przebywać na lądzie, ale kiedy zbliżali się ludzie, chowała się jak najgłębiej pod wodę. Pewnego razu zobaczył ją rycerz i pobiegł do króla, aby wszystko mu  opowiedzieć. Król, słysząc to, wybuchł śmiechem i kazał odejść rycerzowi. Rycerz opowiadał o Żabie każdemu napotkanemu człowiekowi, ale nikt mu nie uwierzył. Postanowił opowiedzieć o tym swojemu przyjacielowi, który jednak  mu uwierzył i razem z nim tam poszedł. Żaba, słysząc kroki ludzi, ukryła się pod wodą. Rycerz zaznaczył miejsce, gdzie była Żaba i tam obaj czekali. Mijały godziny, a Żaba nie pojawiła się, a przyjaciel już mu nie ufał i sobie poszedł. Rycerz próbując go przekonać, wrócił do miejsca sam i zobaczył napisany błotem napis.

,,Nie mów nikomu o moim istnieniu, bo spotka cię zły los''

Rycerza ta wiadomość nie przestraszyła, szybko pobiegł do króla i wszystko mu opowiedział. Monarcha poszedł tam i zobaczył Żabę. Nie mógł uwierzyć własnym oczom i stał bez ruchu przez chwilę. Żaba uciekła pod wodę i przeczekała tam dużo czasu. Rycerz wrócił do swojego domu ,ale go już nie było, król poszedł do swojego pokoju, ale go już też nie było. Zdziwieni nie mogli uwierzyć, jak do tego doszło? Król spał na tronie, a rycerz w stajni swojego przyjaciela. Taki był ich los!

 Pod wodą, gdzie Żaba właśnie jadła obiad, był straszny hałas. Włączyła żabią telewizję i zobaczyła,  że w morskiej galerii jest straszny tłum. Kiedy zjadła obiad, popłynęła na ląd, żeby się poopalać i poczytać gazetę, następnie popłynęła do swojego domu i położyła się spać. Dom jej był nieduży i skromny, ale zadbany. Kiedy Żaba obudziła się, poszła do kuchni zrobić sobie śniadanie. Nagle usłyszała straszny huk, wypłynęła z domku i zobaczyła w wodzie haczyk. Nie wiedziała, co i kto to robi. Po paru minutach znowu zobaczyła haczyk. Pojawiał się wiele razy. Nagle ku przerażeniu Żaby okazało się, że wszystko zostało zniszczone. Zniknął cały Żabi dobytek: telewizor, kuchnia, puchary i szafy z książkami. Bezdomna Żaba postanowiła zbudować sobie nowy dom. Wynajęła budowniczych i pomyślała, że znajdzie sobie pracę. Została kucharką w barze, ponieważ wyśmienicie gotowała. Była dobrą pracownicą i została pracownikiem miesiąca i zarabiała dużo pieniędzy. Nadszedł czas, kiedy Żaba miała dostać nowy dom. Poszła go zobaczyć, a tam nad wodą spotkała rycerza i Króla, którzy chcieli, aby im zwróciła ich domy. Gdy Żaba weszła do nowego domu, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Dom był najpiękniejszym, jaki widziała. Była zachwycona tym, co zobaczyła, wszystko było piękne. Wielkie łóżko, ogromny salon, a co najważniejsze wielka i piękna kuchnia. Gdy budowlańcy odchodzili, Żaba poprosiła ich o coś jeszcze. Budowniczy się zgodzili.

Rycerz się obudził, rozejrzał się i zobaczył  nowy dom. Król, budząc się, zobaczył piękny, wielki pokój. Żaba o tym wiedziała, bo sama to zorganizowała, była biedniejsza, ale wciąż zarabiała i żyła szczęśliwie.

 

 

MORAŁ

Dochowaj tajemnicy, jeżeli ktoś Cię o to prosi

i nie rób nikomu krzywdy, bo nieszczęście wróci do ciebie dwukrotnie.

 

 

                                                                                                                                               

Paweł Orłowski

 

 

 

________________________________________________________________________________

 

 

Stara Rzeka

           Za siedmioma górami, za siedmioma lasami leży stary gród zwany Malborkiem. Miasto słynie przede wszystkim z zamku krzyżackiego i ogromnych korków przed mostem J. Natomiast poniżej warowni płynie pradawna rzeka Nogat, która skrywa w sobie wiele tajemnic. Mało kto zna jej historię i wie, że w przeszłości bywały lata, gdy większość wód wiślanych płynęła Nogatem, a w dolnym odcinku samej Wisły poziom wody był za niski na żeglugę. Jej otchłań skrywa jednak wiele legend i baśni, które rzeka zdradza jedynie bardzo uważnym obserwatorom. Potrafi wtedy długo i ciekawie opowiadać co widziała i słyszała w zamierzchłych czasach. Jedną z takich historii opowiem wam dzisiaj.

 

           Dawno, dawno temu w rzece pływała ogromna węgorzyca Rozalia, która budziła postrach nie tylko wśród rybaków i kupców, ale też rycerzy z czarnym krzyżem na plecach. Byli nawet tacy, którzy poczuli jej siłę na własnej skórze, gdy próbowali ją złapać na wędkę lub w sieci. Rozalia miała za to wielu wspaniałych przyjaciół wśród ryb i innych żyjątek wodnych. Zwykłe dni spędzała najczęściej na zabawach ze szczupakiem Ambrożym, płotką Migotką i ślimakiem Borysem. Nawet sama Rozalia nie wiedziała, ile tak naprawdę lat ma jej kolega szczupak, wiadomo za to było, że słynie on z najostrzejszych zębów na świecie, a wszyscy mieszkańcy rzeki czuli przed nim respekt. Migotka była natomiast najszybszą ze znanych ryb i często brała udział w zawodach pływackich. Najbardziej skrytą postacią był jednak Borys, który czasami potrafił przesypiać całe dnie był za to najlepiej zorientowanym żyjątkiem w całej rzece i zawsze pierwszy wiedział co się dzieje.

Pewnego dnia do zamku zawitał wredny i cuchnący kupiec Bądzisław, cieszący się złą sławą w całym kraju. Przyczyną tego było to, że często oszukiwał biednych ludzi i bardzo nie lubił zwierząt. Usłyszawszy jak wielkie ryby pływają w Nogacie postanowił je wszystkie wyłowić. Chciał to jednak zrobić podstępem tak aby pokazać innym jaki jest sprytny i zdolny. Następnej nocy, kiedy wszyscy poszli spać i tylko ślimak Borys ziewał głęboko po drugiej kolacji, Bądzisław przeciągnął sieć przez całą szerokość rzeki. W pułapkę zaczęły wpadać śpiące i niczego nieświadome karpie oraz leszcze. Na szczęście Borys w porę się zorientował i natychmiast zaalarmował Migotkę. Dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom, płotka najszybciej jak potrafiła popłynęła po Rozalię i Ambrożego. Wyrwani ze snu, wpadli w ogromną złość i postanowili natychmiast rozprawić się z niechcianym przybyszem. Ambroży bezszelestnie podpłynął do sieci i uwolnił wszystkie ryby, tnąc gruby sznur swoimi zębami. Dopiero wtedy Rozalia pokazała wszystkim, na co ją stać. Jednym machnięciem ogona roztrzaskała łódkę niedoszłego rybaka. Przestraszony Bądzisław uciekał tak szybko, że zgubił spodnie i musiał wracać przez całe miasto tylko w samej bieliźnie. Podobno już nigdy więcej nie wrócił do Malborka oraz nie odważył się wchodzić do żadnej rzeki ani jeziora.

 

           Od tamtego wydarzenia minęło już chyba sześć wieków, jednak w okolicy nadal można usłyszeć opowieści o ogromnych rybach pływających w Nogacie, których do dzisiaj nikt nie złapał. Jeżeli będziecie w Malborku, zaraz po zwiedzeniu zamku udajcie się w pobliże rzeki. Poszukajcie ustronnego miejsca gdzie w ciszy będziecie mogli obserwować jej bieg, a może i Wam Nogat zdradzi swoje tajemnice.

 

Amelia Ganczewska

 

  ( Dokonano korekty niektórych tekstów bajek pod względem poprawności językowej. )  

                                        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

  BAJKA O MAŁEJ RYBCE

 

Na Nogatu prawym brzegu

Mieszkał Gniewko wśród kolegów.

Łowił ryby, rąbał drzewa,

Swojej Ani piosnki śpiewał.

Żył tak długo wśród rodaków,

Aż do przybycia Krzyżaków.

Gdy Krzyżacy tu przybyli,

Miasto Malbork założyli.

Poznał język ich, zwyczaje,

Widział jak miasto powstaje.

Żałował, że wycinali

Dużo drzew, gdy budowali.

Często nad Nogat wędrował

I przy okazji wędkował.

Pieska z sobą brał nad rzekę,

By zapewnić mu opiekę.

Raz na haczyk się złowiła

Rybka, która skądś przybyła.

Była ona bardzo mała,

„Malborska” się nazywała.

Gniewko mówi: „Oj, kochanie,

Zjem cię dzisiaj na śniadanie!”

Rybka prosi: „Nie, mój drogi!

Nie bądź dla mnie taki srogi!

Gdy wypuścisz mnie do wody,

Zawsze będziesz zdrowy, młody,

Weźmiesz Anię swą za żonę,

Dam ci skarby niezmierzone!”

Gniewko myśli: „Rybka mała,

Niechby jeszcze popływała!”-

Więc wypuścił ją do wody

I poszedł z pieskiem na schody.

Zanim do Malborka wrócił,

Całą drogę piosnkę nucił.

Ania bardzo utęskniona

Przywitała go jak żona.

Smaczne śniadanie zrobiła,

Bo kucharką dobrą była.

Gniewko pięknie podziękował,

Spacer jej zaproponował.

Pies jak zwykle pobiegł przodem,

Bo to jeszcze zwierzę młode.

W lesie zaraz skręcił w lewo,

Tam gdzie rosło grube drzewo.

Zaczął grzebać do korzeni,

A ludzie stali zdziwieni.

Jak się wkrótce okazało,

Złota było tam niemało.

Gniewko myśli: „Rybka dała

To, co wcześniej obiecała.”

Wzięli złoto, powrócili,

Duży dom sobie kupili.

Gniewko ani jego Anka,

Ryb nie jedzą nigdy z ranka,

A każde z nich też pamięta,

Że warto lubić zwierzęta.

Kto jest zwierząt przyjacielem,

Ten korzysta bardzo wiele.

Nawet taka rybka mała,

Dała to, co obiecała.

Obietnica to rzecz święta,

Niech każdy o tym pamięta!

  Tadeusz Łachacki

            _______________________________________________________________________________________________

„NAPISZ BAJKĘ O MALBORKU!”

 

Przedszkole nr 10

zaprasza dzieci i dorosłych do udziału w tworzeniu zbioru bajek związanych tematycznie z Malborkiem.

Bajki mogą napisać dzieci, osoby dorosłe mieszkające w Malborku lub związane z naszym miastem. W szczególności: miłośnicy literatury dla dzieci, uczniowie, rodzice, dziadkowie oraz nauczyciele. Ciekawi nas, jakie historie i opowiadania jesteście w stanie wymyślić. Pisząc o perypetiach bohaterów nie zapomnijcie, by zawrzeć elementy jednoznacznie związane z Malborkiem, z zamkiem czy rzeką Nogat. Malborskie przedszkolaki czekają na bajki o swoim mieście.

 

REGULAMIN

1.Organizatorem przedsięwzięcia jest Przedszkole nr 10 w Malborku.

2.Cele: pobudzanie twórczości literackiej wśród dzieci i dorosłych mieszkańców Malborka, rozwijanie zainteresowań czytelniczych wśród dzieci, stworzenie zbioru bajek związanych tematycznie z Malborkiem.

3. Bajka może mieć dowolny temat,  jednak powinna zawierać elementy jednoznacznie związane  z Malborkiem, np. zamkiem czy rzeką Nogat.

4.Czekamy na utwory  skierowane do dzieci w wieku przedszkolnym,  w formie opowiadania, nieprzekraczające 2 stron formatu A4, czcionka Arial rozmiar 12.

5.Bajki należy dostarczyć do 30 maja 2017r. w wersji elektronicznej na adres przedszkolenr10malbork@wp.pl

Mail powinien dodatkowo zawierać: imię i nazwisko autora bajki, kategorię ( wiek do lat 16,  powyżej lat 16 ),  jej tytuł oraz dane kontaktowe uczestnika: mail, nr telefonu.

6.Weryfikacja bajek nastąpi  na  początku  czerwca 2017 r. O wynikach autorzy zostaną powiadomieni telefonicznie.

7.Nadsyłać należy wyłącznie prace wcześniej niepublikowane i nienagradzane. Nadesłane bajki nie mogą w żadnej swojej części stanowić plagiatu, być kopią lub fragmentem jakichkolwiek innych utworów.

Każdy autor może zgłosić tylko jedną, własną pracę literacką.

8.Dopuszczalne są prace zbiorowe.

9.Autor, przesyłając pracę, oświadcza tym samym, że jest jej autorem i przy powstawaniu pracy nie zostały złamane prawa autorskie innych osób.

10.Adresatem bajek będą dzieci i to one dokonają weryfikacji. Nadesłane bajki zostaną przeczytane dzieciom w Przedszkolu nr 10 w Malborku.

11.Decyzja „dziecięcego Jury” jest ostateczna i nie podlega weryfikacji. To dzieci zdecydują, które bajki są najciekawsze, najpiękniejsze, do których wykonają ilustracje.

12.Regulamin, komunikaty i wszelkie informacje publikowane będą na stronie internetowej  Przedszkola nr 10 w zakładce  „BAJKI O MALBORKU”  http://p10malbork.blizej.info/

13.Organizator zastrzega sobie prawo do bezpłatnej publikacji nagrodzonych bajek w Radiu Malbork (bez roszczeń autorów do praw autorskich).

14. Uczestnik, poprzez swój udział wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez Organizatora. Dane osobowe autorów bajek będą przetwarzane wyłącznie do celów związanych z organizowaniem w/w przedsięwzięcia przy zachowaniu zasad określonych w ustawie o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926).

15.Udział w powyższym przedsięwzięciu jest jednoznaczny z akceptacją Regulaminu.

16. Osoby pełnoletnie oraz opiekunowie osób niepełnoletnich do prac muszą dołączyć własnoręcznie podpisane oświadczenie o nieodpłatnym przeniesieniu praw autorskich na Organizatora przedsięwzięcia oraz przetwarzaniu danych osobowych. Wzór oświadczenia stanowi Załącznik nr 1 do niniejszego Regulaminu.

17. Bajki laureatów zostaną: zilustrowane przez dzieci z Przedszkola nr 10, przekazane do wszystkich malborskich przedszkoli, zainteresowanych bibliotek oraz odczytane w Radio Malbork.

18. Autorzy wybranych bajek będą mieli możliwość ( jeśli wyrażą taka wolę) spotkania się z dziećmi w Przedszkolu nr 10 i przeczytania swojej bajki w ramach ogólnopolskiej kampanii Cała Polska Czyta Dzieciom.

19. Uczestnik, poprzez udział w tworzeniu zbioru bajek, wyraża zgodę na nieodpłatne wykorzystywanie przez Organizatora zgłoszonych utworów z poszanowaniem autorskich praw osobistych ich autorów na cele związane z organizacją, przebiegiem i promocją przedsięwzięcia.

20.Paronat medialny obejmuje Radio Malbork.

21.Informacji udzielają koordynatorki:

Agnieszka Czechowska–Piękoś  aga36waga@op.pl

Tatiana Jankiewicz  jankovic90@wp.pl  

Przedszkole nr 10, ul. Reymont 3, 82-200 Malbork Tel. 55 272 32 21

 

Załącznik nr 1

Zgłoszenie udziału w przedsięwzięciu tworzenia zbioru bajek związanych tematycznie z Malborkiem pt.” Napisz bajkę o Malborku”.

Imię i nazwisko uczestnika:

……………………………………………………………………………………..

Imię i nazwisko dorosłego, stopień pokrewieństwa z osobą niepełnoletnią:

…………………………………………………………………………………….

Dane do kontaktu ( telefon, email, adres ):

…………………………………………………………………………………….

…………………………………………………………………………………….

Tytuł pracy:

…………………………………………………………………………………….

Oświadczenia uczestników / opiekunów uczestników przedsięwzięcia „Napisz bajkę o Malborku”:

 

  1. Oświadczam, że zapoznałem się z treścią Regulaminu oraz akceptuję wszystkie jego postanowienia.
  1. Oświadczam, iż złożona przeze mnie praca stanowi naszą wyłączną własność  i nie narusza praw osób trzecich oraz że przekazuję organizatorowi przedsięwzięcia prawa do rozporządzenia pracą na zasadach określonych regulaminem .
  1. Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych ( danych osobowych mojego dziecka ) do celów przeprowadzenia przedsięwzięcia, zgodnie z Ustawą z dn.29 sierpnia 1997 r.o ochronie danych osobowych (Dz.U.z 2002 r. Nr 101, poz.926 z późniejszymi zmianami).

  Miejscowość, data, czytelne podpisy uczestników, opiekunów osób niepełnoletnich:

  …………………………………………………………………………………………………

 


Ostatnia aktualizacja: 2017-07-04